Jak ja kocham dni takie jak ten <sarkazm>
2 kawa i chce mi się jeszcze bardziej spać. No może jeszcze trochę zaczyna mi być niedobrze. No i kręci mi się w głowie.
Przyćpani kofeiną, zmęczeni niskim ciśnieniem.
Niepotrzebnie ostatnio, podczas spotkania z maj beloved friends, pod wpływem rozgrzania czerwonym winem, wymsknęło mi się, że się nie lubię. Ot, jedna chciała mi robić psychoanalityczne pranie mózgu, reszta otwierała usta ze zdziwienia.
Ale to nie jest tak, że bardzo chciałabym być kimś innym. Po prostu jakoś tak widzę drogę, poszczególne części, które są wyzwaniami zdają się nawet sprawiać mi przyjemność, ale gdzie tu cel? Staram się zmieniać. Wpajam w siebie pewność siebie, nowe plany, cele, entuzjazm. I podczas tego często wyrzucam na śmietnik kolejna porcję uczuć. Pociąga mnie samotność, a jednocześnie wiem, że nie jestem wystarczająco silna aby ją znieść.
Jak na ironie losu, jedyne co mnie rajcuje to zmiany. Nowe wyzwania.
Fuck. Czuję, że wyciągam z siebie tu flaki, których nie powinnam ruszać.

2 kawa i chce mi się jeszcze bardziej spać. No może jeszcze trochę zaczyna mi być niedobrze. No i kręci mi się w głowie.
Przyćpani kofeiną, zmęczeni niskim ciśnieniem.
Niepotrzebnie ostatnio, podczas spotkania z maj beloved friends, pod wpływem rozgrzania czerwonym winem, wymsknęło mi się, że się nie lubię. Ot, jedna chciała mi robić psychoanalityczne pranie mózgu, reszta otwierała usta ze zdziwienia.
Ale to nie jest tak, że bardzo chciałabym być kimś innym. Po prostu jakoś tak widzę drogę, poszczególne części, które są wyzwaniami zdają się nawet sprawiać mi przyjemność, ale gdzie tu cel? Staram się zmieniać. Wpajam w siebie pewność siebie, nowe plany, cele, entuzjazm. I podczas tego często wyrzucam na śmietnik kolejna porcję uczuć. Pociąga mnie samotność, a jednocześnie wiem, że nie jestem wystarczająco silna aby ją znieść.
Jak na ironie losu, jedyne co mnie rajcuje to zmiany. Nowe wyzwania.
Fuck. Czuję, że wyciągam z siebie tu flaki, których nie powinnam ruszać.

Tagi:
crappy day
Dlaczego ludzie tak uparli się na tę wieczność? Dlaczego muszą wierzyć, że mają w sobie coś boskiego, a po śmierci czeka ich raj? Czego do cholery się boją?
Ja na przykład nie mam żadnych problemów z zaakceptowaniem wielkiej pustki, nieistnienia, zniknięcia wśród rozkładu. Co więcej - podoba mi się ta perspektywa. Okej mogę mieć w sobie jakąś 'duszę', ale proszę nie skazujcie jej na wieczność przeżywaną ze świadomością mojego niegdysiejszego istnienia.
Myślicie, ze to ma coś wspólnego z tym, ze nie lubię siebie? Że jestem wiecznie nieusatysfakcjonowana? A może podczas kreacji mojej istoty Ktoś po prostu pomylił proporcje i wlał we mnie zbyt wiele modernistyczno-egzystencjalnego bełkotu.
Who cares.
Ja na przykład nie mam żadnych problemów z zaakceptowaniem wielkiej pustki, nieistnienia, zniknięcia wśród rozkładu. Co więcej - podoba mi się ta perspektywa. Okej mogę mieć w sobie jakąś 'duszę', ale proszę nie skazujcie jej na wieczność przeżywaną ze świadomością mojego niegdysiejszego istnienia.
Myślicie, ze to ma coś wspólnego z tym, ze nie lubię siebie? Że jestem wiecznie nieusatysfakcjonowana? A może podczas kreacji mojej istoty Ktoś po prostu pomylił proporcje i wlał we mnie zbyt wiele modernistyczno-egzystencjalnego bełkotu.
Who cares.
Jestem niekonsekwentna. Na szczęście tylko w niektórych dziedzinach mojego życia. Właściwie to w jednej. Szkoda tylko, że jednej z najważniejszych.
(jednej z najważniejszych?! Chyba te studia robią mi pranie mózgu, bo doświadczam jakiegoś przewartościowania.)
Czy wy tez macie tak, że wchodzicie tu niekiedy z zamiarem napisania o jednym, a później tworzycie coś zupełnie innego?
Dzisiaj znowu miałam ten dziwny sen, kiedy chodzę po ogromnym sklepie, w którym jest mnóstwo rzeczy. O.o Zazwyczaj nie pamiętam snów, a ten jakoś wyjątkowo dobrze. WTF ja się pytam -.-
Z braku czasu jedyne co czytam to Death note na wykładach. Może teraz w przerwie nadrobię.
Staram się myśleć pozytywnie.
Zamiar. koncentracja. Akcja!
Sprzątanie, skakanie.
I tyle
(jednej z najważniejszych?! Chyba te studia robią mi pranie mózgu, bo doświadczam jakiegoś przewartościowania.)
Czy wy tez macie tak, że wchodzicie tu niekiedy z zamiarem napisania o jednym, a później tworzycie coś zupełnie innego?
Dzisiaj znowu miałam ten dziwny sen, kiedy chodzę po ogromnym sklepie, w którym jest mnóstwo rzeczy. O.o Zazwyczaj nie pamiętam snów, a ten jakoś wyjątkowo dobrze. WTF ja się pytam -.-
Z braku czasu jedyne co czytam to Death note na wykładach. Może teraz w przerwie nadrobię.
Staram się myśleć pozytywnie.
Zamiar. koncentracja. Akcja!
Sprzątanie, skakanie.
I tyle
Tagi:
Sratatata.
Czy to normalne?
Sama tego chciałaś, idiotko.
Czego Ty właściwie oczekujesz od życia? Dlaczego nie ważne co robisz i tak po wszystkim czujesz się nieszczęśliwa?! Dlaczego nie mogłaś się urodzić z pierdolonym silniejszym charakterem albo w ogóle się nie rodzić?! Pieprzona egoistka. Bezradne truchło.
Podła. Jestem po prostu podła.
Sama tego chciałaś, idiotko.
Czego Ty właściwie oczekujesz od życia? Dlaczego nie ważne co robisz i tak po wszystkim czujesz się nieszczęśliwa?! Dlaczego nie mogłaś się urodzić z pierdolonym silniejszym charakterem albo w ogóle się nie rodzić?! Pieprzona egoistka. Bezradne truchło.
Podła. Jestem po prostu podła.
Tagi:
Strata
Wcale nie przeszkadza mi brak czasu.
Wcale nie przeszkadza mi to, że jestem zmęczona.
Wcale nie mam kryzysu wiary w siebie.
W jednej chwili czuję przepełniającą mnie radość, w drugiej myślę jak to by było gdybym ta chwila była ostatnią z moich chwil. W jednym momencie czuję ekscytację własną przyszłością w drugiej zostaję nią przytłoczona. Sięgam daleko, mierzę wysoko, by w mgnieniu oka chcieć być już kimś innym. Nic nie przeraża mnie bardziej niż perspektywa wieczności.
Jestem rozdarta. Przywiązanie kontra brak wszystkiego innego. Strach i chęć. Wolność - bezpieczeństwo. I ten piekielny brak czegoś nieokreślonego.
Wcale nie przeszkadza mi to, że jestem zmęczona.
Wcale nie mam kryzysu wiary w siebie.
W jednej chwili czuję przepełniającą mnie radość, w drugiej myślę jak to by było gdybym ta chwila była ostatnią z moich chwil. W jednym momencie czuję ekscytację własną przyszłością w drugiej zostaję nią przytłoczona. Sięgam daleko, mierzę wysoko, by w mgnieniu oka chcieć być już kimś innym. Nic nie przeraża mnie bardziej niż perspektywa wieczności.
Jestem rozdarta. Przywiązanie kontra brak wszystkiego innego. Strach i chęć. Wolność - bezpieczeństwo. I ten piekielny brak czegoś nieokreślonego.
Tagi:
No to mamy problem.
Diagnoza: Chwila zwątpienia.
Recepta: Wielki kopniak w dupę i zapewnienie o poprawności obranej drogi.
Jak zwykle sama płatam sobie figle. Bywa, że dopada mnie poczucie winy, więc staram się 'o tym' nie myśleć. O 'tej drugiej' sprawie myślę nader często. Ale staram się zebrać w karby.
Recepta: Wielki kopniak w dupę i zapewnienie o poprawności obranej drogi.
Jak zwykle sama płatam sobie figle. Bywa, że dopada mnie poczucie winy, więc staram się 'o tym' nie myśleć. O 'tej drugiej' sprawie myślę nader często. Ale staram się zebrać w karby.
Get the hell out.
Bywa, że dopada nas jakaś dziwna myśl, po czym mości się wygodnie w naszej głowie i za cholerę nie chce wyleźć.
Bywa, że coś sobie postanawiasz a potem pod wpływam chwili wszystko, nie siląc się kurtuazyjne owijanie w bawełnę, idzie się jebać. W sumie na razie nie przeraża mnie powaga sytuacji ale raczej mój stosunek do niej. Dlatego od poniedziałku rusza akcja anty-feelings.
Heart go to hell.
[Edit] W konsekwencji moje myśli o tym jak uniknąć tego typu myśli stały się pretekstem aby o tym myśleć. Pfff
Bywa, że dopada nas jakaś dziwna myśl, po czym mości się wygodnie w naszej głowie i za cholerę nie chce wyleźć.
Bywa, że coś sobie postanawiasz a potem pod wpływam chwili wszystko, nie siląc się kurtuazyjne owijanie w bawełnę, idzie się jebać. W sumie na razie nie przeraża mnie powaga sytuacji ale raczej mój stosunek do niej. Dlatego od poniedziałku rusza akcja anty-feelings.
Heart go to hell.
[Edit] W konsekwencji moje myśli o tym jak uniknąć tego typu myśli stały się pretekstem aby o tym myśleć. Pfff
Jestem niesamowicie zaintrygowana. Już dawno żadne anime mnie tak nie zaciekawiło. Kit, że dawno żadnego nie oglądałam, bo stałam się niesamowitą entuzjastką mang. Ważne, że czuję to napięcie, tę chęć zobaczenia co dalej, teraz, natychmiast. Jak na razie jest trochę tak jakbym zaczęła oglądać coś od końca (wiem, nie brzmi to zachęcająco, ale w moim przypadku to komplement! Chyba jestem do bani w komplementowaniu O.o). Zagadka, tajemniczość. Ogromnym plusem jest jak dla mnie muzyka, która nie tylko doskonale wpasowuje się w klimat, ba nawet ten klimat tworzy. Z reszta co ja będę się rozpisywać, na horrorach sie znam, ale nie w takim wydaniu.
Tak zmieniając na chwilę temat. Przeczytałam ostatnio Strobe Edge. Niby zwykły shoujo romans, szkolny, niby nic nadzwyczajnego, ale powiem wprost: dałam się skutecznie zmanipulować! I prawie udało mi się pozostać w tej słodkiej nieświadomości do końca. Historia jest raczej schematyczna. Z dużym naciskiem na raczej. 'Pocieszna' Ninako zakochuje się po raz pierwszy, a wszyscy wiemy jaka wspaniała taka pierwsza miłość jest. Wybranek jej serca to chłodny, nieco tajemniczy, aczkolwiek będący obiektem westchnień całej żeńskiej części szkolnej społeczności - Ichinose Ren. Niestety okrutny los lubi płatać figle, więc i tym razem nie będzie tak łatwo, bowiem Ren ma dziewczynę... Później mamy całą masę wątków dobrze wszystkim znanych, ale nie o tym chciałam napisać. Tym co mi się szczególnie spodobało były wątki poboczne, o wiele bardziej 'prawdziwe' i zbliżone do naszego życia.
Tak zmieniając na chwilę temat. Przeczytałam ostatnio Strobe Edge. Niby zwykły shoujo romans, szkolny, niby nic nadzwyczajnego, ale powiem wprost: dałam się skutecznie zmanipulować! I prawie udało mi się pozostać w tej słodkiej nieświadomości do końca. Historia jest raczej schematyczna. Z dużym naciskiem na raczej. 'Pocieszna' Ninako zakochuje się po raz pierwszy, a wszyscy wiemy jaka wspaniała taka pierwsza miłość jest. Wybranek jej serca to chłodny, nieco tajemniczy, aczkolwiek będący obiektem westchnień całej żeńskiej części szkolnej społeczności - Ichinose Ren. Niestety okrutny los lubi płatać figle, więc i tym razem nie będzie tak łatwo, bowiem Ren ma dziewczynę... Później mamy całą masę wątków dobrze wszystkim znanych, ale nie o tym chciałam napisać. Tym co mi się szczególnie spodobało były wątki poboczne, o wiele bardziej 'prawdziwe' i zbliżone do naszego życia.
Tagi:
another
strobe edge
Nie chce mi się dodawać jakiejś długiej notki. Moja potrzeba pozostawiania części siebie tutaj uległa ogromnego osłabieniu. Ale kto wie może zrobię to jak już przestanę czuć na sobie presję czasu. Bo jest przytłaczająco ogromna -.-
A tak kompletnie z innej beczki:
"Kimi to Boku. 2. Bandai had revealed that the second season of 13 episodes will air from April to June of next year."
Fuck Yeah! ;>
A tak kompletnie z innej beczki:
"Kimi to Boku. 2. Bandai had revealed that the second season of 13 episodes will air from April to June of next year."
Fuck Yeah! ;>
Tagi:
kimi
Manga idealna? Być może. Z pewnością w pierwszej trójce moich ulubionych. Mowa oczywiście o Ubel Blatt.
Pierwsze skojarzenie jaki mi wpadło do głowy podczas czytania to "Gra o tron"! Na ile jest ono poprawne może sobie zweryfikować sami.
Ogólnie jakoś strasznie ciężko mi coś o tym tytule napisać, żeby nie zdradzić za dużo ważnych szczegółów. A jednocześnie obawiam się, że jeśli ich nie zdradzę to może pierwszy tom nie nastroi was zbyt pozytywnie (okej wcale się nie dziwię, sama zastanawiałam się, czy to aby dobry pomysł, żeby kontynuować). Cóż, mogę zapewniam, że potem jest tylko lepiej ;)
Generalnie świetna opowieść fantasy o zdradzie i zemście, oferująca nie tylko wspaniałą (jak dla mnie) kreskę, ale także niesamowite sceny walki oraz jak najbardziej nieprzeciętną fabułę.

___________________________________________________
cholera! Dlaczego takich rzeczy nie ma w telewizji? ;D
Pierwsze skojarzenie jaki mi wpadło do głowy podczas czytania to "Gra o tron"! Na ile jest ono poprawne może sobie zweryfikować sami.
Ogólnie jakoś strasznie ciężko mi coś o tym tytule napisać, żeby nie zdradzić za dużo ważnych szczegółów. A jednocześnie obawiam się, że jeśli ich nie zdradzę to może pierwszy tom nie nastroi was zbyt pozytywnie (okej wcale się nie dziwię, sama zastanawiałam się, czy to aby dobry pomysł, żeby kontynuować). Cóż, mogę zapewniam, że potem jest tylko lepiej ;)
Generalnie świetna opowieść fantasy o zdradzie i zemście, oferująca nie tylko wspaniałą (jak dla mnie) kreskę, ale także niesamowite sceny walki oraz jak najbardziej nieprzeciętną fabułę.
___________________________________________________
cholera! Dlaczego takich rzeczy nie ma w telewizji? ;D
Rob Zombie wymiata ;D
Rok 3005 ziemię ogarnia wirus, który, jak to ktoś zgrabnie ujął w recenzji na Tanuki, zamienia ludzi w "kupę oślizgłego, chodzącego mięsa".
Jako, że przeczytałam dopiero niewiele, a wszystko zdaje się jeszcze być skomplikowane:
"Homunculus Zoichi Kanoe i kierująca jego motocyklem SI Fuyu Kanoe zostali stworzeni przez korporację TOHA i w związku z zaistniałym kryzysem oddelegowani do poszukiwania jednostek odpornych na niszczący świat wirus N5S. Cel ten podziela korporacja DRF (Data Recovery Foundation) i będący z nim w sojuszu PHS (Public Health Service), których członkowie chronią się przed zarazą przy użyciu technologii."
Czy możliwy przerost formy nad treścią? Owszem, ale komu by to przeszkadzało, gdy ma do czynienia z taką kreską [@@]
Jako, że przeczytałam dopiero niewiele, a wszystko zdaje się jeszcze być skomplikowane:
"Homunculus Zoichi Kanoe i kierująca jego motocyklem SI Fuyu Kanoe zostali stworzeni przez korporację TOHA i w związku z zaistniałym kryzysem oddelegowani do poszukiwania jednostek odpornych na niszczący świat wirus N5S. Cel ten podziela korporacja DRF (Data Recovery Foundation) i będący z nim w sojuszu PHS (Public Health Service), których członkowie chronią się przed zarazą przy użyciu technologii."
Czy możliwy przerost formy nad treścią? Owszem, ale komu by to przeszkadzało, gdy ma do czynienia z taką kreską [@@]
Zapierdolu na studiach... jak nie było tak nie ma ;P Nie ma to jak cały dzień się opierdzielać na oczach kogoś, kto wkuwa łacińskie nazwy kości na pamięć ^^
Dodam także, że natrafiłam na niemałą przeszkodę w oglądaniu Bleach'a, a mianowicie - filery. I przez okres zastanawiania się co z tym fantem dalej zrobić trochę nadgoniłam i przynajmniej wiem co teraz w nowych sezonach się dzieje.
Zaczęłam od Guilty Crown, animacja przepiękna widać, że ktoś tu miał duży budżet, wydaje mi się, że miał też niemały afekt do Code Geass, ale to tylko subiektywne odczucia. Co gorsza po drugim odcinku odczucia te nie zniknęły, a wręcz przeciwnie. Na pewno wrażenie zrobiła na mnie muzyka. Mam nadzieję, że twórcy nie spoczną na laurach i nie zmarnują potencjału tego tytułu.
Z nowości szczególnego wrażenia nie zrobiło na mnie UN-GO. A może po prostu byłam już zmęczona, gdy to oglądałam? Za to z niecierpliwością wyczekuję następnego odcinka Persona 4 The Animation. Na początku nie bardzo wiedziałam czego mam się spodziewać, więc włączył mi się instynkt sceptyka. Szybko jednak wsiąknęłam w klimat i teraz czekam, czekam.
Najlepsze zostawiłam sobie na koniec. Tym co mnie najbardziej urzekło, było niepozorne Kimi to Boku. Chyba po sporej dawce akcji i rozczarowaniu jakie mnie spotkało w zakończeniu No. 6 (Jak można było to tak skopać?!), zmęczona akcją potrzebowałam właśnie takiego czegoś. Spokoju, wyciszenia, ciekawego humoru i skupienia się na wzajemnych relacjach postaci (wiem, wiem niby w No. 6 nie mogłam narzekać na ten czynnik, owszem początek - świetny, ale w miarę dodawania kolejnych elementów mistycyzmu coraz bardziej traciło w moich oczach. Dziś obejrzałam ostatni odcinek to chyba mam prawo sobie trochę ponarzekać.). Bliźniaki to dla mnie bohaterowie bezsprzecznie najciekawsi. To chyba jakiś taki sentyment z Ouran High School Host Club.
Czekanie na to, aż ukaże się cała seria Bakuman 2 mnie wykańcza!
Dodam także, że natrafiłam na niemałą przeszkodę w oglądaniu Bleach'a, a mianowicie - filery. I przez okres zastanawiania się co z tym fantem dalej zrobić trochę nadgoniłam i przynajmniej wiem co teraz w nowych sezonach się dzieje.
Zaczęłam od Guilty Crown, animacja przepiękna widać, że ktoś tu miał duży budżet, wydaje mi się, że miał też niemały afekt do Code Geass, ale to tylko subiektywne odczucia. Co gorsza po drugim odcinku odczucia te nie zniknęły, a wręcz przeciwnie. Na pewno wrażenie zrobiła na mnie muzyka. Mam nadzieję, że twórcy nie spoczną na laurach i nie zmarnują potencjału tego tytułu.
Z nowości szczególnego wrażenia nie zrobiło na mnie UN-GO. A może po prostu byłam już zmęczona, gdy to oglądałam? Za to z niecierpliwością wyczekuję następnego odcinka Persona 4 The Animation. Na początku nie bardzo wiedziałam czego mam się spodziewać, więc włączył mi się instynkt sceptyka. Szybko jednak wsiąknęłam w klimat i teraz czekam, czekam.
Najlepsze zostawiłam sobie na koniec. Tym co mnie najbardziej urzekło, było niepozorne Kimi to Boku. Chyba po sporej dawce akcji i rozczarowaniu jakie mnie spotkało w zakończeniu No. 6 (Jak można było to tak skopać?!), zmęczona akcją potrzebowałam właśnie takiego czegoś. Spokoju, wyciszenia, ciekawego humoru i skupienia się na wzajemnych relacjach postaci (wiem, wiem niby w No. 6 nie mogłam narzekać na ten czynnik, owszem początek - świetny, ale w miarę dodawania kolejnych elementów mistycyzmu coraz bardziej traciło w moich oczach. Dziś obejrzałam ostatni odcinek to chyba mam prawo sobie trochę ponarzekać.). Bliźniaki to dla mnie bohaterowie bezsprzecznie najciekawsi. To chyba jakiś taki sentyment z Ouran High School Host Club.
Czekanie na to, aż ukaże się cała seria Bakuman 2 mnie wykańcza!
Tagi:
anime
Czytam co mi w ręce wpadnie. Od dosyć ciężkiego "Kompleksu Portnoya" (I przez to, że o tej książce wspominam znowu zaczynam się zastanawiać co miała znaczyć pointa? WTF do cholery?), przez właśnie zaczęty "Rok 1984", aż po mangi. Nie to żebym nie przepadała za tym ostatnim, ale nie cierpię, wprost nienawidzę wgapiać się długo w monitor naświetlając swoje już dość spracowane oczy. Za to cenię sobie szelest papieru i to, że czynność przewracania strony zajmuje mi chwilę dłuższą niż kliknięcie. Ot takie moje małe zboczenie.
Czytając o wszystkich dewiacjach Portnoya czułam się jakby bliżej 'siebie' i nie mam na myśli tego, że mam jakieś problemy seksualne. Po prostu ta książka dała mi złudne wrażenie, że jestem bliżej bycia psychologiem, niż ekonomistą. Tak, tak zobaczyłam swój plan zajęć i... Utytłam się w ogromie informacji, które gówno mnie obchodzą.
Koniec narzekań, teraz będzie nieco milej.
Przed chwila skończyłam'Doushitemo Furetakunai'.
Ot ciekawa zgrabna opowieść yaoi. Kreska, nie była może jakaś nadzwyczajna, ale mi niezwykle się spodobała. I jak cudownie, że brakowało tego okrutnego patosu - postaci nie były wzniosłe, nie wygłaszały podniosłych deklaracji itp., ale to nie ujmowało im charakteru. Krótko można podsumować całą opowieść jako romans biurowy. Moim faworytem nie został, o dziwo (chociaż w moim przypadku to raczej rutynowo) żaden z głównych bohaterów, lecz Onoda. I ku mojej uciesze jemu właśnie poświęcono dodatkowe rozdziały oraz cały osobny tytuł 'Iro No Aru Sekai'.


Skoro już w takim temacie to... 'Boku wa Kisu de Uso wo Tsuku'.
Słodka opowiastka na chłodne wieczory - czyli jedna dziewczyna kilki pretendentów do jej serca i skradziony pocałunek jako siła napędowa całej akcji. Chociaż szybko okazuje się kogo głębszym uczuciem darzy główna bohaterka to historia i tak pozostaje dość przyjemna.
Czytając o wszystkich dewiacjach Portnoya czułam się jakby bliżej 'siebie' i nie mam na myśli tego, że mam jakieś problemy seksualne. Po prostu ta książka dała mi złudne wrażenie, że jestem bliżej bycia psychologiem, niż ekonomistą. Tak, tak zobaczyłam swój plan zajęć i... Utytłam się w ogromie informacji, które gówno mnie obchodzą.
Koniec narzekań, teraz będzie nieco milej.
Przed chwila skończyłam'Doushitemo Furetakunai'.
Ot ciekawa zgrabna opowieść yaoi. Kreska, nie była może jakaś nadzwyczajna, ale mi niezwykle się spodobała. I jak cudownie, że brakowało tego okrutnego patosu - postaci nie były wzniosłe, nie wygłaszały podniosłych deklaracji itp., ale to nie ujmowało im charakteru. Krótko można podsumować całą opowieść jako romans biurowy. Moim faworytem nie został, o dziwo (chociaż w moim przypadku to raczej rutynowo) żaden z głównych bohaterów, lecz Onoda. I ku mojej uciesze jemu właśnie poświęcono dodatkowe rozdziały oraz cały osobny tytuł 'Iro No Aru Sekai'.

Skoro już w takim temacie to... 'Boku wa Kisu de Uso wo Tsuku'.
Słodka opowiastka na chłodne wieczory - czyli jedna dziewczyna kilki pretendentów do jej serca i skradziony pocałunek jako siła napędowa całej akcji. Chociaż szybko okazuje się kogo głębszym uczuciem darzy główna bohaterka to historia i tak pozostaje dość przyjemna.
Po przeczytaniu "1Q84" Murakamiego poczułam to ukłucie, które towarzyszy zakończeniu czegoś co lubimy. Ukłucie, phi. poczułam jakby ktoś lub coś wyrwało mi kawałek mnie, albo nie do końca zapełniło pewien ubytek w duszy.Niedosyt, chyba tak najłatwiej uwięzić to wrażenie w kajdanach słów. Wieczność jest chyba cała podziurawiona takim uczuciem.
____________________________________________________________
Właśnie zamierzam obejrzeć kolejny odcinek "Bakuman". Nie skończyłam jeszcze serii, ale mogę zapewnić, że jest całkiem miła w odbiorze i wciąga. "Całkiem sympatyczna obyczajówka o tworzeniu mangi, z dodatkiem… specyficznego wątku miłosnego." A mnie jak zwykle najbardziej interesuje postać, którą do tej pory pokazywano niewiele razy... Jak na razie jestem przekonana, że będę oglądać drugą serię, która, nawiasem mówiąc, wychodzi już w październiku.
____________________________________________________________
Właśnie zamierzam obejrzeć kolejny odcinek "Bakuman". Nie skończyłam jeszcze serii, ale mogę zapewnić, że jest całkiem miła w odbiorze i wciąga. "Całkiem sympatyczna obyczajówka o tworzeniu mangi, z dodatkiem… specyficznego wątku miłosnego." A mnie jak zwykle najbardziej interesuje postać, którą do tej pory pokazywano niewiele razy... Jak na razie jestem przekonana, że będę oglądać drugą serię, która, nawiasem mówiąc, wychodzi już w październiku.





